| Bank wiedzy | |||
| << poprzedni artykuł następny artykuł >> | |||
Malowany świat
Laureat konkursu „Esej z Karpatami w tle” Wyróżnienie w kategorii PrzyszÅ‚ość Karpat ZabraÅ‚em siÄ™ za porzÄ…dkowanie sterty pÅ‚yt ze zdjÄ™ciami, która od dawna czekaÅ‚a na mnie, na kilku póÅ‚kach nowego mieszkania. ZnalazÅ‚em miÄ™dzy nimi te z Rumunii. Ojej! To byÅ‚o chyba z pięć, nie raczej sześć lat temu. Przyjemnie znowu zapatrzeć siÄ™ na malowane klasztory. Każdy w odmiennym kolorze. Polichromie każdego z nich opowiadaÅ‚y nam - goÅ›ciom inne historie. Takie naÅ›cienne biblie dla niepiÅ›miennych ludzi. Historia prawdziwa przelataÅ‚a siÄ™ na nich z przypowieÅ›ciami. Zwiedzanie ich byÅ‚o naszym gÅ‚ównym, choć nie jedynym celem. Przyznać trzeba, że wrażenie zrobiÅ‚y na mnie spore. Pewnie nawet wiÄ™ksze, niż siÄ™ tego spodziewaÅ‚em, czytajÄ…c o nich w autobusie ze Å›wieżo kupionego przewodnika. Jak siÄ™ zaczyna wspominać podróże, tak jakoÅ› dziwnie siÄ™ skÅ‚ada, że po jednych przypominajÄ… siÄ™ zaraz inne zdarzenia, historie i smaki. Obrazek 1 JechaliÅ›my przez ukraiÅ„skÄ… BukowinÄ™, potem na chwilÄ™ dosÅ‚ownie, wstÄ…piliÅ›my do Czerniowiec, aby wreszcie przekroczyć rumuÅ„skÄ… granicÄ™. Na koniec zawróciliÅ›my o sto osiemdziesiÄ…t stopni, żeby przez Maramuresz, i WÄ™gry wrócić do domu. Bardzo szybko siÄ™ to pisze. Kilka zdaÅ„ zamyka całą historiÄ™ szeÅ›ciodniowego pobytu w zupeÅ‚nie różnych od siebie miejscach. Odmiennych od tego, co do tej pory byÅ‚o mi znane. A już zupeÅ‚nÄ… innoÅ›ciÄ… byÅ‚a tamtejsza kuchnia. Ja przecież nie lubiÄ™ ich, a zajadaÅ‚em siÄ™ rumuÅ„skimi zupami. PróbowaÅ‚em wczeÅ›niej zapiekanego sera na SÅ‚owacji – ten z Suczawy byÅ‚ caÅ‚kiem różny. Po prostu palce lizać. Kruchy, lekko sÅ‚onawy. PamiÄ™tam też doskonale przerażenie w oczach kelnera, kiedy nasz tÅ‚umacz i przewodnik w jednym, niezrównany zresztÄ… towarzysz podróży, pan Jerzy poprosiÅ‚ o herbaty. – „ale czarne – Negru! – a ile tych herbat? – padÅ‚o z ust kelnera. – Zece - Dziesięć. – Aż tyle? MuszÄ™ zobaczyć czy bÄ™dziemy mieli.” No wÅ‚aÅ›nie, przecież w „znanej” nam już Rumunii niepodzielnie królowaÅ‚y sÅ‚odkawe zioÅ‚owo-owocowe napary, które my podajemy przy okazji jakiegoÅ› bólu brzucha, czy innego schorzenia, na które jak wiadomo „zióÅ‚ka” sÄ… najlepsze. A dla nich to codzienny napój. Brr, chciaÅ‚oby siÄ™ powiedzieć. No i chleb. Wielkie i grube kromy, nie kromki. Nieodłączne przy każdym posiÅ‚ku. Podawane w wielkich iloÅ›ciach, kukurydziane. Pycha! Å»e też nie mamy takiego czegoÅ› u siebie. Na dobrÄ… sprawÄ™ mógÅ‚bym jakiÅ› czas żywić siÄ™ tylko tym chlebem. Obrazek 2 Kiedy tak siedziaÅ‚em przypominajÄ…c sobie RumuniÄ™, myÅ›li same skierowaÅ‚y siÄ™ do zupeÅ‚nie innego miejsca i czasu. To byÅ‚ jakiÅ› wyjazd na UkrainÄ™. Chyba chciaÅ‚em zrobić trochÄ™ fotografii z najbliższych granicy stron. Turkiwszczyna. Samochód huÅ›taÅ‚ siÄ™ po drodze gorszej miejscami od naszych. Do Hwizdec’a zjechaliÅ›my w prawo z gÅ‚ównej szosy tylko dlatego, że kierowca wiedziaÅ‚, jak siÄ™ tam dostać. Bo drogowskazu żadnego nie byÅ‚o. Å»eby podjechać pod samÄ… cerkiew trzeba byÅ‚o przebyć kÅ‚adkÄ™ niedużo tylko szerszÄ… od naszego, niewielkiego przecież auta. Warto byÅ‚o, bo takiej bojkowskiej „pagody” nie da siÄ™ zobaczyć po naszej stronie granicy. „Banie” miaÅ‚y chyba po cztery zaÅ‚omy, a przecież nie byÅ‚a to najbardziej imponujÄ…ca budowla w tym stylu. Å»eby tylko porównać do tej z Krywki, która dzisiaj stoi we lwowskim skansenie. Kolejnych warstw na każdej kopule ma siedem. Niewiarygodnie piÄ™kne – to chyba najwÅ‚aÅ›ciwsze okreÅ›lenie. Podobno kiedyÅ› spytano majstra, który stawiaÅ‚ cerkwie, dlaczego tak wÅ‚aÅ›nie, a nie jakoÅ› inaczej je buduje. „– No a jakie majÄ… być? – zastanowiÅ‚ siÄ™. – Nasze góry sÄ… takie wysokie i strome. Tak samo jodÅ‚y, takie wÅ‚aÅ›nie sÄ…, to jakie majÄ… być cerkwie, jeÅ›li nie do nich podobne?” Obrazek 3 KilkanaÅ›cie lat temu, po jakimÅ› oficjalnym spotkaniu na SÅ‚owacji usiedli dwaj panowie, żeby pogadać przy piwie o tym i owym. TrochÄ™ ponarzekali, że turystów przydaÅ‚oby siÄ™ wiÄ™cej i może coÅ› by zrobić, dla ich Å›ciÄ…gniÄ™cia na wschód kraju, który za bogaty przecież nie jest i turystyka wydaje siÄ™ jakimÅ› lekarstwem na tÄ… sytuacjÄ™. Rada w radÄ™ wymyÅ›lili, że na Spiszu gdzie jest sporo zabytków murowanego Å›redniowiecza, jeden z nich zorganizuje „drogÄ™ gotyckÄ…”. Drugi, że pochodziÅ‚ ze Svidnika, postanowiÅ‚ zająć siÄ™ propagowaniem drewnianych cerkwi, których akurat u niego nie brakowaÅ‚o. Tak przynajmniej opowiadaÅ‚ mi przyjaciel o poczÄ…tkach dwóch najbardziej znanych sÅ‚owackich szlaków: Gotyckiej Cesty i szlaku Drevnenych Kostolikov w powiecie Å›widnickim. Opowieść tÄ™ usÅ‚yszaÅ‚em niedawno, kiedy znowu planowaliÅ›my jakiÅ› maÅ‚y wypad, żeby pooglÄ…dać pamiÄ…tki narodowej kultury SÅ‚owacji. Przy okazji też popodglÄ…dać, jak inni robiÄ… to, co my także próbujemy zrealizować od kilku lat i przybliżyć ludziom u nas. Z kolei nie dalej jak kilka dni temu sÅ‚uchaÅ‚em, przedstawiciela Narodowej Turystyki SÅ‚owackiej, który wymieniaÅ‚ kilka miejscowoÅ›ci w Tatrach, gdzie można pojeździć na nartach. Zaraz dodajÄ…c, że ten sam karnet uprawnia do zniżki na miejscowe parki wodne, ale już pracujÄ…, żeby byÅ‚by to po prostu wspólne bilety, bo tak goÅ›ciom Å‚atwiej. Kilka miejscowoÅ›ci?! My, a bardziej chyba sami górale, opowiadamy, jakie wspaniaÅ‚e jest nasze Zakopane. Jedno i bez basenów termalnych, i bez zniżek, i czego tam jeszcze. Obrazek 4 W wielu dziedzinach pragniemy „powrócić do tradycji”, szukamy natchnienia w dawnych zwyczajach. Może za szybko obiegnie codzienne życie, a może dobrze mieć na podorÄ™dziu przodków, na których w razie wÄ…tpliwoÅ›ci można siÄ™ powoÅ‚ać. Jak co roku, po dziewiÄ…tym czwartku, po Wielkanocy wedÅ‚ug juliaÅ„skiego kalendarza, przy radoszyckim cudownym źródle zebraÅ‚ siÄ™ spory tÅ‚um ludzi. Niektórzy przyjeżdżajÄ… dla odpustu i żeby zaczerpnąć poÅ›wiÄ™conej wody, dla innych znowuż jest to przeżycie czysto estetyczne, trzeci z kolei traktujÄ… spotkanie nieopodal sÅ‚owackiej granicy, jako okazjÄ™ poznania miejscowego folkloru. Wszyscy oni powiedzÄ…, że warto byÅ‚o przyjechać. Przy drodze widziaÅ‚em kilkadziesiÄ…t samochodów z różnymi rejestracjami, a nawet autokar z turystami z PoznaÅ„skiego. W koÅ„cu i my, kiedy wybieramy siÄ™ do stolicy Wielkopolski, chcemy zobaczyć Jarmark ÅšwiÄ™tomarciÅ„ski i dziewczyny w strojach z Bambergu. GdzieÅ› pod koniec dziewiÄ™tnastego wieku córka miejscowego proboszcza zachorowaÅ‚a na dziwnÄ… chorobÄ™, którÄ… uleczyÅ‚a obmywaniem w źródle, przy którym potem wystawiono kaplicÄ™. Skoro woda pomogÅ‚a jej, mogÅ‚a pomóc i wielu innym. ZaczÄ™li wiÄ™c ludzie przyjeżdżać z obu stron Karpatów, żeby zaczerpnąć wody i pomodlić siÄ™ za swoich. Później ustanowiono odpust. Od siedmiu lat znowu ożyÅ‚a dawna tradycja, wskrzeszona przez greckokatolickiego proboszcza z KomaÅ„czy, ksiÄ™dza PipkÄ™. Połączono jÄ… z kermeszem i dziÄ™ki temu po przeżyciu duchowym możemy uczestniczyć w Å›wiÄ™cie kultury ZakoÅ„czenie PrzyszÅ‚ość Karpat. Mam nadziejÄ™, że bÄ™dzie taka, żeby nie zatraciÅ‚y swojej duszy. Ale też miejsca, które dzisiaj jej nie majÄ… może odzyskajÄ… jÄ… na nowo. TchniÄ™tÄ… przez paru pasjonatów. Bo czasami trzeba wymyÅ›lić od nowa coÅ›, co byÅ‚o tylko już nikt nie pamiÄ™ta jakie byÅ‚o i kiedy. TrochÄ™ jest tej przyszÅ‚oÅ›ci już teraz, bo przecież nie od razu Kraków zbudowano. Oby stopniowo, tylko szybciej, stawaÅ‚a siÄ™ wokóÅ‚. |
|||
|
|||
|
|||
pobierz artykuł |
|||
| << poprzedni artykuł następny artykuł >> |


pobierz artykuł